piątek, 28 października 2016

Żałoba po kurpiowsku

Co myślał Kurp 100 lat temu i jak przeżywał trudne chwile? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Problem stanowią źródła. Kurpie nie są wyjątkiem. Bardzo mało posiadamy wypowiedzi ludności chłopskiej z ok. 1900 roku. Możemy je znaleźć rozsiane po czasopismach, przywołane w pamiętnikach (rzadko jednak pisanych przez samych zainteresowanych), czy w opracowaniach dotyczących życia wsi.

Nie mamy kurpiowskich pamiętników pisanych przed I wojną światową, a wiele cennych prac, jak np. Dominika Staszewskiego Moralność i umoralnienie Kurpiów, jest pisanych z perspektywy „obcego”. Staszewski chociaż pozostawił znakomite portrety kurpiowskich zachowań, często ich tłumaczenie kwituje ironią, nie oddając głosu samym Kurpiom, nie pokazując ich prawdziwych motywacji. To tylko jeden z przykładów i chociaż do 1914 roku o Kurpiach napisano wiele, jedynie sporadycznie sami zainteresowani zabierali głos.

Dla historyka tym cenniejsze są listy jakie do ówczesnej prasy dla chłopów wysyłali sami Kurpie. Jednym z najbardziej znanych kurpiowskich korespondentów „Gazety Świątecznej” był Piotr Kaczyński z Dylewa. 

Dodajmy gwoli ścisłości, że Kaczyński nie był „typowym” przedstawicielem Kurpiów. Urodził się w 1871 r., zmarł w 1928 r., pochodził ze znanej rodziny, zamieszkałej w Dylewie od XVII wieku. Po ukończeniu szkoły powszechnej kształcił się właściwie przez całe życie, czytając liczne książki i czasopisma. Zorganizował m.in. kółko rolnicze w Dylewie. W 1905 r. aresztowany w związku z aktywnością polityczną (był działaczem ruchu ludowego). Dla nas istotniejsza jest jego twórczość jako korespondenta.

Piotr Kaczyński z rodziną.
Źródło: Fotografie czytelników Gazety Świątecznej, Archiwum Korzonów i Prószyńskich.


Lektura jego listów dowodzi, że nie był Kaczyński bezkrytycznym obrońcą ludu kurpiowskiego. Wielokrotnie krytykował niektóre postawy, np. niegospodarność, jednocześnie stając w obronie ludności przeciw władzom lokalnym. Wśród jego korespondencji prasowych odnaleziono także i list, który jest perełką jeśli chodzi o tego rodzaju wypowiedzi Kurpiów.

W 1907 roku Piotrowi Kaczyńskiego zmarła żona Marianna i postanowił w związku z tym skreślić parę słów do czytelników „Gazety Świątecznej”. List nosi tytuł Smutne wspomnienie i zaczyna się od słów:

Wielu jest na świecie cierpiących, ale mało takich, którzy żyliby bez nadzieji.

Kaczyński przywołuje wartości jakie daje nadzieja, pisząc iż jest to cnota, która krzepi nas, zagrzewa do czynu i słodzi nasze cierpienia. Rozumiejąc znaczenie nadziei, dodaje jednak, że jemu samemu została już tylko jedna nadzieja, nadzieja pozagrobowa.

W taki sposób rozpoczyna się wspomnienie o zmarłej żonie, w którym autor opisuje koleje swojego losu w ostatnich latach. Dowiadujemy się o tym jak w czasach po aresztowaniu w 1905 roku opuszczali go najbliżsi przyjaciele i jak w tym okresie jedno tylko serce było dla mnie po dawnemu, czułe i wierne, - serce kochanej Małżonki. Dalej nazywa swoją żonę wierną przyjaciółką doli i niedoli, czułą Małżonką, czy wreszcie miłą towarzyszką. Motyw towarzyszenia żony mężowi jest u Kaczyńskiego szczególnie podkreślony. Tak samo zresztą jak i wzruszenie, jakie zapanowało w jego domu po powrocie z aresztowania. Pisał on:

19 maja wróciłem do drogiego mi kółka rodzinnego z radością i weselem nie do opisania. Byłem ściskany i łzami radości oblewany od matki, małżonki i drogich dziatek.

Wzruszenie jednak nie trwało długo. Marianna podupadła na zdrowiu i mimo wysiłków męża, zmarła niedługo po tym jak urodziła syna, siódme dziecko w rodzinie. Na końcu listu do „Gazety Świątecznej” Piotr Kaczyński zapisał nie tylko wzruszające ale i mocne słowa sugerujące, iż jego postawa nie jest na wsi typowa:

A więc, bracia rodacy i spółczytenicy tej kochanej Gazety i najbliższej przyjaciółki naszej, nie dziwcie się, że tak boleśnie do was przemawiam, bo ciężka rózga Boża mię chłoszcze. Ten chyba nie odczuje mojego ciężaru, kto małżonkę ma za siódme lub ósme bydlę w oborze. Często się to zdarza, zwłaszcza na wsi, lecz chyba nie u czytelników Gazety Świątecznej. Ale ja, nieszczęśliwy, nie mam czem już dziś nagrodzić swojej wiernej przyjaciółki i prawdziwego Anioła mego domu, chyba prosząc przyjaciół o serdeczne westchnienie za duszę ś. p. ukochanej mojej Marianny.

Marianna Kaczyńska zmarła w 36 roku życia. Jej los stał się podobnym do wielu innych historii kobiet umierających po urodzeniu dziecka. Powodowało to, że w XIX wieku niemal regułą było na wsi przeżywanie przez mężczyzn pogrzebów często dwóch lub nawet trzech kolejnych żon. Powyższy list Piotra Kaczyńskiego daje nam po latach rzadką okazję do uchwycenia tego co w historii najbardziej chyba wymyka się z pola widzenia:
Uczucia.

Zebranie w Dylewie w 1913 roku. Czy Piotr Kaczyński był na nim obecny?
Źródło:
*"Gazeta Świąteczna" 1907, nr 1375.

Autor: Łukasz Gut

niedziela, 23 października 2016

Kto walczył w bitwie pod Myszyńcem?

Walki przeciw Szwedom w 1708 roku, konfrontacje ze zwolennikami Augusta III w latach konfederacji dzikowskiej, powstania z 1794, 1830-1831 i wreszcie 1863-1864 roku to wydarzenia, w których Kurpie zasłynęli z patriotycznej postawy. W ostatnim z wymienionych powstań pamiętano po latach głównie bitwę pod Myszyńcem, w której dowodził naczelnik województwa płockiego, Zygmunt Padlewski. Do pamięci o bitwie bardziej chyba od historyków przyczyniła się Maria Konopnicka z jej wierszem zamieszczonym w Śpiewniku historycznym, zaczynającym się od słów „A w Zielonej, w Myszynieckiej”. 

O starciu pod Myszyńcem pisano wiele, badaczy jej dziejów sięgających do źródeł nie brakowało, a mimo to do dziś trudno ustalić chociażby liczbę poległych i rannych ze strony polskiej i rosyjskiej. Nie tylko liczby w tej bitwie są niepewne. Mało wiadomo o tym kto w niej walczył. W tym krótkim tekście przypominam powstańców, którzy w świetle źródeł i opracowań mieli walczyć pod Myszyńcem. Pominięto postać najbardziej oczywistą, czyli samego Padlewskiego.
Zygmunt Padlewski
(Źródło: https://polona.pl/item/387990/0/)
Łącznie udało się ustalić nazwiska 45 powstańców łącznie z Padlewskim. Niestety jedynie kilka nazwisk pojawia się w więcej niż jednym źródle. Najwcześniej powstałe raporty o bitwie wymieniają tylko kilku powstańców. Nie sposób więc skontrolować czy podane przez jednego autora nazwisko powstańca jako uczestnika bitwy nie wynika z pomyłki czy niewiedzy tegoż. Najwięcej materiałów jeśli chodzi o dane osobowe zawierają prace na pograniczu źródła i opracowania autorstwa Białyni-Chołodeckiego i Z. Kolumny. Niewiele pomagają pamiętniki, szczególnie te pisane po latach od bitwy. Zebrane dane pozwalają jednak na pewne uogólnienia i wnioski dotyczące powstańców.

O ile wierzyć autorom podającym wiek powstańców w 1863 roku, możemy stwierdzić, że zdecydowana większość walczących to osoby w przedziale wiekowym 20-30 lat. Najstarszym prawdopodobnie uczestnikiem bitwy był Władysław Cichorski „Zameczek” – miał 41 lat. Zdarzali się też powstańcy niespełna dwudziestoletni. W bitwie brało udział sporo byłych uczniów łomżyńskiego gimnazjum, ale liczni byli też przybysze z dalszych stron, towarzysze broni Padlewskiego czy Cichorskiego.

Problemów nastręcza też określenie liczby strat. W raporcie sporządzonym po bitwie i opublikowanym 20 marca 1863 r. w „Wiadomościach z pola bitwy” podano liczbę 10 poległych. W świetle poniższego wykazu również trudno ustalić liczbę zabitych. W przypadku bowiem niektórych powstańców źródła są rozbieżne i jedni podają śmierć pod Myszyńcem, podczas gdy drudzy przesuwają ją nawet na kilka miesięcy do później. Jeśli uznamy wiarygodność tych pierwszych, znanych z nazwiska powstańców poległych pod Myszyńcem było dwudziestu. Jeśli uznamy wartość innych źródeł należałoby zmniejszyć do szesnastu liczbę zabitych. W każdym razie jest to więcej (Ilu zginęło nieznanych z imienia?) niż podawał raport powstańczy. Nie dziwi to. W raporcie nie chodziło tyle o prawdę, co o dbanie o morale walczących. Raporty powiększające straty nieprzyjaciela i zmniejszające własne to standardowe opisy ówczesnych starć, podobnie zresztą było po stronie rosyjskiej.

Nawet jeśli źródła wiedzy o powstańcach walczących pod Myszyńcem są często dość bałamutne, uważam, że należy próbować odsłaniać w miarę możliwości nowe aspekty tej ważnej potyczki dla kurpiowskiej tożsamości.

W nawiasach podano źródła i opracowania, na podstawie których ustalono obecność w myszynieckiej potyczce. Spis źródeł i opracowań w bibliografii na końcu artykułu.
___________________


W bitwie pod Myszyńcem walczyli:


Brzostek Karol – ur. ok. 1838, pochodzący z Ostrowi. Poległ pod Myszyńcem. (Kolumna)

Cichorski Władysław – ps. „Zameczek”, ur. 1822 w Kaliszu, zm. 1876. Był synem radcy stanu i senatora Wincentego Cichorskiego i Emilii z Zapolskich. Ukończył gimnazjum w Warszawie, a następnie kształcił się w Instytucie Agronomicznym w Marymoncie. Do 1861 pracował jako urzędnik w Komisji Przychodów i Skarbu. Przed powstaniem w 1861 ten geometra z zawodu został działaczem konspiracyjnym w okręgu tykocińskim oraz organizator z ramienia Komitetu Centralnego województwa augustowskiego. 22 stycznia 1863 roku Władysław Cichorski na czele oddziału złożonego ze szlachty zaściankowej zdobył Suraż pod Łapami. W marcu jego oddział podporządkowany został Padlewskiemu. Walczył m.in. pod Drążdżewem i Chorzelami (14.III.1863). Został mianowany organizatorem Prus Zachodnich, wkrótce jednak aresztowano go i osadzono w więzieniu w Chełmnie, skąd uciekł. 8 czerwca 1876 roku popełnił samobójstwo. (Rettel; Wikipedia)

Dąbrowski Franciszek – ur. ok. 1841 r., uczeń klasy VI gimnazjum w Łomży, służył w oddziale Zygmunta Padlewskiego, Poległ pod Myszyńcem. (Kolumna)

Dobrzycki Aleksander – pochodził z Radomia, ukończył 4-klasową szkołę realną, pracował przy budowie drogi petersburskiej. Wstąpił w Łapach do oddziału Władysława Cichorskiego „Zameczka”. Następnie trafił pod dowództwo Padlewskiego. Walczył pod Siemiatyczami. Wzięty do niewoli na rekonesansie, odstawiony do Ostrołęki, wysłany do Włodzimierza nad Klaźmą, gdzie osadzony został na 5 lat rot aresztanckich. W 1867 roku powrócił do kraju. (Samborski)

Dütwald (Dytfald) – przed powstaniem urzędnik kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Poległ pod Myszyńcem. Istnieje też wersja podana przez krakowski „Czas”, że zmarł 19 t.m. (Chądzyński; „Czas” )

Frycze Karol - podpułkownik w czasie powstania. Walczył w oddziale Władysława Cichorskiego ps. „Zameczek” i Zygmunta Padlewskiego. Dowodził batalionem kosynierów w bitwie pod Myszyńcem. Na wieść o zbliżaniu się Rosjan wysłany przez Padlewskiego na drogę do Ostrołęki. Później przeszedł do oddziału Ignacego Mystkowskiego. Bił się pod Stokiem, Kietlanką i Łączką. Pod Łączką został ciężko ranny w brzuch i zmarł następnego dnia (24.V.1863). (Wikipedia; Karbowski)
Karol Frycze
(Źródło: https://polona.pl/item/387852/0/)
Godlewski Franciszek – ur. ok. 1843 w powiecie Łomżyńskim z tak zwanej zagonowej szlachty, uczeń klasy VI Gimnazjum w Łomży. Służył w oddziale Władysława Cichorskiego „Zameczka”. Poległ pod Myszyńcem. (Kolumna)

Grzybowski Edward Aleksander – ur. 1841 r. w Mierzęccu król. Polsk. medyk, walczył pod Siemiatyczami, Drążdżewem. (Białynia-Chołodecki)

Iwan - dezerter wojsk rosyjskich, w bitwie pod Przetyczą za odznaczenie się, mianowany podoficerem. Poległ pod Myszyńcem. (Kolumna)

Jarnowski Teofil - uczeń wydziału technicznego w Warszawie. Służył w oddziale Jankowskiego, później w oddziale Lelewela, a ostatecznie w oddziale Padlewskiego. Brał udział w kilku bitwach. Poległ pod Myszyńcem. (Kolumna)

Jaruzelski Józef - ur. 1845 r. w Rusi star., uczeń gimnazjum, służył jako dowódca plutonu w oddziałach Zameczka, Padlewskiego i Kobylińskiego. Walczył pod Drążdżewem. (Białynia-Chołodecki)

Jasiński Franciszek - vel Jesionowski, ur. ok. 1843 r., uczeń gimnazjum, służył jako żołnierz w oddziale Padlewskiego. W bitwie pod Myszyńcem ciężko ranny nie chcąc się dostać do niewoli, popełnił samobójstwo. Pochowany na polu bitwy. (Kolumna)

Jastrzębski Ludwik – ur. ok. 1837 w Pułtuskim. praktykant leśny w Feliksowie (Czurąju), brał udział przed powstaniem w organizacii. Służył w oddziale Padlewskiego. Poległ pod Myszyńcem. (Kolumna)

Kochowicz – Poległ pod Myszyńcem w stopniu podporucznika (Kolumna)

Królikowski Leon - ur. w Kamieńczyku w 1836 r., zarządca dóbr, należał do organizacji oddziałów w Pułtuskiem i Ostrołęckiem, wstąpił potem do oddziału Padlewskiego jako wachmistrz szwadronu, i służył następnie pod dowództwem Fryczego, Mystkowskiego i Jesieńskiego. We wrześniu 1863 r. mianowany dowódcą oddziału konnych strzelców w pow. Ostrołęckim. Walczył pod Małkinią, Łączką, Nagoszewem, Zambrowem, Drążdżewem, Komorowem i Różańem. Po powstaniu urzędnik. (Białynia-Chołodecki)

Kurządkowski Władysław - ur. we wsi Ługinie w Augustowskiem. Geometra, walczył pod dowództwem Padlewskiego w bitwach pod Drążdżewem, Ząbkami i Szreńskiem. Pod Szreńskiem dostał się do niewoli i został uwięziony w Modlinie. Wywieziony na Sybir do Turuchańska na Jeniseju, gdzie przebył 5 lat. (Maliszewski, Sybiracy)

Leszczyński - terminator garbarski, (podobno) z Warszawy, służąc pod dowództwem Padlewskiego, ranny w bitwie pod Myszyńcem, po przyjściu do zdrowia zaciągnął się do oddziału Lelewela, w bitwie pod Krasnobrodem powtórnie ranny, poległ w bitwie pod Lutym d. 29 Marca 1863 r. i tam pochowany. (Kolumna)

Liberacki Ludwik - ur. w Warszawie 1844 r. agronom, służył jako szeregowy, później wachmistrz w oddziale Skowrońskiego pod Myszyńcem, Zameczka pod Wąchockiem, Żychlińskiego pod Ossą, Brynicą i Żelazną, Sokołowskiego pod Dalkowem i Korytkowem, ostatecznie Wróblewskiego w trzech bitwach. Internowany w Koniggratzu, wstąpił do wojska meksykańskiego. (Białynia Chołodecki)

Machczyński Edward Stefan - ur. 1836 r. w Płocku, poeta, wcielony jako 16-letni student w szeregi wojskowe, brał później przez całych 10 miesięcy czynny udział w partyzantce. Służył jako podkomendny w oddziale majora Jasińskiego, później Lasockiego, przez pewien czas zaś operował własnym małym oddziałem. Walczył m.in. pod Nagoszewem. Drążdżewem, Zambrowem, Wrząśnikiem, Magnuszewem, (gdzie został ranny) Myszyńcem, i Porębą (gdzie został powtórnie ranny). Po powstaniu emigrował do Paryża z nominacją na kapitana wojsk polskich. Z Paryża podążył do Włoch, do legii cudzoziemskiej gen. Ponińskiego, lecz doznawszy tam zawodu powrócił do Paryża, później zaś do Warszawy, gdzie umarł r. 1873. (Białynia Chołodecki)

Majewski Jan - ur. 1838 r. w Majach, urzędnik Magistratu. Służył jako adiutant kawalerii w oddziale Nemethego, Padlewskiego, Trąbczyńskiego i Nowickiego. Walczył pod Drążdżewem, Radzanowem i Różanem. Po powstaniu dietarjusz Wydziału krajowego. (Białynia Chołodecki)

Marek Jan - ur. 1832 r. w Jaśle, agronom, służył jako wachmistrz kawalerii w oddziale Padlewskiego. Walczył pod Chorzelami, Drążdżewem, Radzanowem, Szreńskiem, Chromakowem, Kuczborgiem itd. (Białynia-Chołodecki)

Marski Antoni – ur. ok. 1842 r. Syn majora wojsk polskich z 1831 roku, uczeń klasy VI Gimnazjum Łomżyńskiego, wstąpił jako szeregowiec do oddziału Zygmunta Padlewskiego, brał udział w bitwie pod Siemiatyczami gdzie za odznaczenie się został mianowany feldfeblem. Poległ pod Myszyńcem. Według innych wersji poległ w bitwie pod Magnuszewem 7 Czewca 1863 r. (Kolumna)

Micewicz Ignacy – ur. ok. 1847 r. Uczeń klasy V gimnazjum w Łomży, służył w oddziale Władysława Cichorskiego „Zameczka”. Poległ pod Myszyńcem. Według innych źródeł miał zginąć wraz z bratem w bitwie pod Dumblem. (Kolumna)

Mieczyński Leopold – ur. ok. 1830 r. Pochodził z Mławskiego, nauczyciel matematyki przy gimnazjum w Łomży, przed powstaniem czynny członek organizacji, jako nauczyciel miasta Łomży i ajent komitetu Centralnego, w powstaniu szeregowiec w oddziale Padlewskiego. Poległ pod Myszyńcem. (Kolumna)

Mielczański – (lub Aleksander Mielczarski) – ur. ok. 1836 r. Syn burmistrza z Pułtuska, po ukończeniu gimnazjum w Radomiu pracował jako aplikant w Zarządzie komunikacyj lądowych i wodnych w Warszawie skąd z początkiem 1861 roku delegowany na pomocnika inżyniera do Pułtuska, działał w organizacji przedpowstańczej. Po wybuchu powstania trafił do oddziału Władysława Cichorskiego „Zameczka”. Następnie jako podoficer 2gi sekcji strzelców służył u Padlewskiego. Poległ pod Myszyńcem. (Kolumna)

Monasterski Remigiusz – pochodził z Warszawy. Uczeń Szkoły sztuk pięknych. Poległ pod Myszyńcem.

Motylewski Adam (lub Motylowski) – „okręgowy organizacyi narodowej”, mianowany za waleczność po bitwie podoficerem. Zginął 12 marca 1863 r. pod Drążdżewem. (Zieliński)

Nieciengiewicz Jan Leon - ur. w 1843 r. w os. Konorzatka pow. pułtuskiego. Walczył pod dowództwem Padlewskiego, Władysława Cichorskiego "Zameczka" i Konstantego Rynarzewskiego. Brał udział w bitwach pod Sępami-Zarębami, Żelazną, Karaską, Tyczkiem. W bitwie pod Karaską został ranny pierwszy raz i pod Tyczkiem po raz drugi. Za udział w powstaniu skazany na śmierć. Wyrok ten jednak został mu zmieniony, na zesłanie na Sybir. (Maliszewski, Sybiracy)

Nowakowski – nieznany z imienia, syn mecenasa z Warszawy. Poległ pod Myszyńcem. (Chądzyński)

Pisanowski Edward - oficjalista z okolic Warszawy, brał udział w organizacji przedpowstańczej, po wybuchu wstąpił w szeregi pod dowództwo Padlewskiego. Ciężko ranny pod Myszyńcem, zmarł następnego dnia. (Kolumna)

Podbielski Łukasz - ur. 1843 r. w Gniazdowie, służył jako żołnierz, sierżant, podporucznik i walczył pod Zarębami, Przetyczą, Chorzelami, Drążdżewem, Szreńskiem, Radzanowem, Stokiem, Kietlanką, Łączką, Osuchą i Zambrowem. Ranny w bitwie pod Myszyńcem. Po powstaniu konduktor dróg krajowych. Był autorem niedrukowanego pamiętnika, dotyczącego powstania na Kurpiach. Zmarł w styczniu 1902 r. (Deskur, Białynia Chołodecki, „Gazeta Lwowska” 12.01.1902)

Przetocki Ludwik (lub Nałęcz Przetocki) – ur. w 1844 r. w Zagdańsku. Pochodził z powiatu kieleckiego, syn leśnika. Służył w „oddziale celnych strzelców” Władysława „Wiriona” Wilkoszewskiego. Po połączeniu oddziału „Wiriona” z oddziałem Władysława Cichorskiego „Zameczka”, całość pod komendę objął Padlewski, a Przetocki otrzymał dowództwo sekcji uzbrojonej w kozackie karabinki, które zdobyto w bitwie pod Rutkami. Walczył m.in. pod Szreńskiem i Radzanowem. W obawie przed aresztowaniem przez policję, uciekł do Małopolski. Osiadł we Lwowie. Był jednym z najstarszych weteranów powstania. Nie udało ustalić się daty śmierci ale dożył na pewno 93 lat życia w 1938 roku. (Białynia Chołodecki; Rok 1863. Za wolność…)

Rodkiewicz Bolesław – pochodził z niezamożnego domu z gubernii Augustowskiej, skończył szkoły w Suwałkach, następnie słuchał wykładu medycyny przez lat 3 w akademii Warszawskiej, biorąc jednocześnie czynny udział w organizacji przedpowstańczej. Służył w oddziale Władysława Cichorskiego „Zameczka”. Poległ pod Myszyńcem. (Kolumna)

Rolski Edward – adiutant Padlewskiego, komisarz województwa płockiego, zginął 12 marca 1863 r. w bitwie pod Drążdżewem. (Zieliński)

Rojewski Hieronim - ur. r. 1842 w Nasielsku, uczeń, służył jako żołnierz w oddziałach Zameczka, Padlewskiego, Jasińskiego, Bynarzewskiego. a w końcu jako podporucznik złotych ułanów pod Ziembińskim. Walczył w 11-tu potyczkach, między innemi pod Myszyńcem, Drążdrzewem, Zambrowem itp. Ranny pod Drążdrzewem. Po powstaniu urzędnik wydziału pow. w Jarosławiu. (Białynia Chołodecki)

Sorokiewicz Teodor – ur. ok. 1842 r., uczeń klasy VI gimnazjum w Łomży. Służył w oddziale Władysława Cichorskiego „Zameczka”. Poległ pod Myszyńcem.

Staniszewski Ludwik – nauczyciel z Ostrołęki. Poległ pod Myszyńcem. (Chądzyński)

Szczucki Franciszek – ur. ok. 1838, syn podleśnego ukończył V klas w Łomży, pełnił obowiązki guwernera prywatnego w powiecie Łomżyńskim, służył w oddziale Padlewskiego. Poległ pod Myszyńcem. (Kolumna)

Szyling Piotr – ur. ok. 1831 r., pochodzący z Ostrołęki, dzierżawca folwarku Dalekie. Nie wiadomo gdzie zginął, czy pod Myszyńcem jak pisał Z. Chądzyński, czy w maju 1863 r. pod Kietlanką jak zanotowano w „Pamiątce dla rodzin polskich”. (Chądzyński, Kolumna)

Szymborski Antoni – ur. ok. 1837 r., syn szlachcica z powiatu Bialskiego, służył w oddziale Padlewskiego. Poległ pod Myszyńcem. (Kolumna)

Trzciński – ur. ok. 1836 r. Urzędnik z Przasnysza, poległ jako szeregowiec pod Myszyńcem. (Kolumna)

Tyszko Antoni - ur. w Wojnach 1839 r., praktykant gospodarczy, służył jako porucznik w oddziale Władysława Cichorskiego „Zameczka” (brał udział w bitwach pod Wysokiem Mazowieckiem, Rudką, Siemiatyczami i Warelami) następnie u Padlewskiego (bitwy pod Dąbrowami, Myszyńcem, Drążdżewem i Piaseczną). Następnie jako major i naczelnik własnego oddziału walczył pod Brześcianką, Wylinami i Brzeźnicą. Po złączeniu się z oddziałem Wawra stoczył cztery potyczki. Ostatecznie z własnym do 100 ludzi liczącym oddziałem stoczył sześć potyczek. Po powstaniu dzierżawca. (Białynia Chołodecki)

Wilkoszewski Władysław – ps. „Wirion”, z zawodu drukarz, oficer w armii Giuseppe Garibaldiego, członek Organizacji Miejskiej w Warszawie. W powstaniu styczniowym organizator oddziału w rejonie Grodna. Walczył pod Mężeninem w Łomżyńskiem (25.I.1863), a następnie pod Zarębami i Przetyczą. Na Kurpiach dowodził „oddziałem celnych strzelców”. Większość źródeł informuje, iż zginął pod Myszyńcem, chociaż według pamiętnikarza Ludomira Benedyktowicza miał wydawać rozkazy jeszcze 14 marca w Feliksowie koło Broku.
Władysław Wilkoszewski

Wojciechowski – ur. ok. 1836 r. Student Akademii medycznej Warszawskiej i następnie uniwersytetu Kijowskiego, w czasie powstania przybył do kraju w Marcu 1863 r., otrzymał rozkaz od pułkownika Wawra zebrania oddziału w powiecie łomżyńskim. zgromadził około 50 ludzi, wcielił się wraz z nimi do oddziału Władysława Cichorskiego „Zameczka” i od bitwy pod Myszyńcem dzielił losy tego oddziału aż do końca jego istnienia, jako podoficer kawalerii. Po rozwiązaniu tego oddziału przeszedł pod komendę Wawra, i tam otrzymał stopień kapitana, ciężko ranny w bitwie pod Gruszkami, zmarł w kilka tygodni później we wsi Balince. (Kolumna)


BIBLIOGRAFIA:

*Białynia Chołodecki J., Księga pamiątkowa opracowana staraniem komitetu obywatelskiego w czterdziestą rocznicę powstania r. 1863/1864, Lwów 1904.
*Chądzyński Z., Wspomnienia powstańca 1861-1863, oprac. E. Halicz, Warszawa 1963.
*Deskur B., Dla moich wnuków [w:] Wydawnictwo materyałów do historyi powstania 1863-1864, t. 2, cz. 2, Lwów 1890.
*Kalinowska B., Co wiemy o bitwie pod Myszyńcem, "rozmaitosci.com", 13.11.2013, [dostęp: 23.10.2016]
*Karbowski W., Zygmunt Padlewski 1835-1863, Warszawa 1969.
*Kolumna Z. (właść. A. K. Nowolecki), Pamiątka dla rodzin polskich…, t.I-II +dod., Kraków 1867-1868.
*Maliszewski J., Sybiracy zesłani i internowani za udział w powstaniu styczniowym, bmw 1930. 
*Nałęcz Przetocki L., Walki pod Wilkoszewskim i Padlewskim [w:] W 40 rocznicę powstania styczniowego, red. B. Szwarc, Lwów 1903.
*Rettel L., Zmarli na wychodźstwie, "Rocznik Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu", 1873-1878.
*Rok 1863. Za naszą wolność i waszą. W 75 lecie powstania styczniowego, Warszawa 1938.
*Samborski H., Wspomnienia z powstania 1863 r. i pobytu na Syberii, Warszawa 1917.
*Zieliński S., Bitwy i potyczki 1863-1864, Rapperswil 1913.


Autor: Łukasz Gut

niedziela, 30 listopada 2014

"Fabrykacya guzików" w Kadzidle


Jak dobrze wiemy, głód na Kurpiach z 1881 roku doprowadził do znacznego zubożenia i tak przecież biednych mieszkańców Kurpiowszczyzny. Trudne czasy lat 80. XIX wieku były jednym z powodów późniejszej emigracji mieszkańców regionu do Prus i Stanów Zjednoczonych. Emigracja nie była jednak jedynym wyjściem. Przynajmniej w jakimś stopniu zaradzić biedzie Kurpiów próbował hrabia Ludwik Krasiński (1833-1895).

Krasiński urodził się w Krasnem pod Przasnyszem. Po swym ojcu Auguście odziedziczył duży majątek i dobra m.in. Krasnosielc i Przystań w ówczesnej guberni łomżyńskiej, a także majątki w innych guberniach, a nawet Ursynów, który jeszcze nie był wtedy częścią Warszawy. Po 1863 roku Ludwik Krasiński niechętny zresztą powstaniu, włączył się w nurt pracy organicznej. Zajął się pomnażaniem własnych dochodów, m.in. poprzez unowocześnianie należących do niego folwarków. 

Rok 1881 przyniósł zainteresowanie Krasińskiego losem głodujących Kurpiów. Żyłka społecznika i dążenie ku modernizacji kraju splotły się najwyraźniej we właścicielu Krasnego i już kilka lat po dramatycznych wypadkach na Kurpiach, hrabia podjął się znakomitej idei. Oto w roku 1886 rozpoczął tworzenie w Kadzidle fabryki guzików, która to fabryka miała pomóc miejscowym mieszkańcom w wydźwignięciu się z biedy. Słowo "fabryka" nasuwa nam może skojarzenia z dużymi przedsiębiorstwami, tymczasem pomysł Krasińskiego dla biednych mieszkańców to po prostu małe warsztaty, które dawałyby im zarobek.

"Fabrykacya" jak pisano o produkowaniu guzików, musiała rozpocząć się gdzieś na przełomie zimy i wiosny 1886 roku. Przynajmniej na to wskazuje poniższy fragment "Gazety Warszawskiej" z 19 kwietnia 1886 roku:


Możemy domniemywać, że pomysł na rozwój Kurpiowszczyzny to nie zwykła fanaberia bogatego szlachcica, ale chyba inicjatywa, która w swych początkach miała ambitnie zamiary. Powyższy fragment wskazuje na obecność czeskich instruktorów, którzy mieli uczyć Kurpiów jak wyrabiać guziki, czy spinki. Gazeta "Wiek" również z 19 kwietnia, informując o kadzidlańskich początkach guzikarstwa, rozszerza nieco wiadomości. Dowiadujemy się, że Czesi pracowali z Kurpiami przez trzy tygodnie, w trakcie których młodzi Kurpie ponoć opanowali całkiem nieźle swoje nowe rzemiosło. Guziki miały być tworzone z rogu, kości i masy perłowej. Nad całością prac na miejscu czuwał inżynier Surowicz. Właściwym dyrektorem firmy był jednak delegowany do tej roli przez Krasińskiego, Feliks Gomoliński.

We wrześniu tego samego roku guzikarstwo na Kurpiach rozwijało się już chyba przyzwoicie, skoro wspominana wyżej "Gazeta Warszawska" informowała o 60 czynnych warsztatach. W planach Krasińskiego miało działać 300 warsztatów, co dla okolicznych mieszkańców mogło stanowić nie lada wsparcie finansowe. Wyroby kurpiowskie miały już w listopadzie 1886 roku znaleźć się na jednej z wystaw konfekcji.

Trudno orzec, jak toczyły się dalsze losy "fabrykacyi". Wiadomo, że fabryka guzików w Kadzidle istniała jeszcze w 1892 roku, kiedy proboszcz parafii Goworowo, ks. Antoni Brykczyński publikował w "Biesiadzie Literackiej" artykuł pt. "Wycieczka na Kurpie". Brykczyński stwierdzał z zadowoleniem, że działa kilkaset warsztatów, nawołując jednocześnie do dalszych inwestycji nad rozwojem rzemiosła w tym rolniczym regionie. Korespondent "Kuriera Warszawskiego" natomiast, omawiając sytuację w Ostrołęce i okolicznych wsiach, przy okazji stwierdził, że guzikarstwo na Kurpiach, a także inne gałęzie przemysłu ludowego nie podnoszą znacząco poziomu życia w tych stronach. Efektem była wzmożona emigracja z tych terenów.

Być może iż kres warsztatom guzików w Kadzidle położyła śmierć Krasińskiego 21 kwietnia 1895 roku. Co prawda w testamencie, spisanym tuż przed śmiercią Krasiński przepisał fabrykę jej dyrektorowi Feliksowi Gomolińskiemu i adwokatowi Lucjanowi Wrotnowskiemu, ale o dalszych losach guzikarstwa na Kurpiach autorowi niniejszego tekstu nic nie wiadomo. Być może jednym z powodów zaprzestania działalności zapoczątkowanej przez hrabiego Ludwika była kwestia taryfy celnej. W jednym z artykułów z 1888 roku, anonimowy autor wspominając o wyrobach z Kadzidła, skupia się na ochronie poprzez cła i zwolnienie od opłat dla sprowadzających muszle perłowe z egzotycznych krajów, będące podstawą przemysłu guzikarskiego. Być może jednak problemy związane z kadzidlańskimi warsztatami były jednak bardziej skomplikowane.

"Fabrykacya guzików" okazała się jednak ważnym pomysłem i w XIX-wiecznych dziejach Kurpiowszczyny pomysłem, który nie miał niestety innych naśladowców. Emigracja przed 1914 rokiem jest tego jednym z najważniejszych dowodów.


Bibliografia:

* "Gazeta Warszawska" 1886, 1888.
* "Kurier Warszawski" 1894.
* "Gazeta Świąteczna" 1895.
* Z. Niedziałkowska, "Puszcza Zielona. Bory Ostrołęckie" Warszawa 1981.

Autor: Łukasz Gut

niedziela, 9 listopada 2014

Głód na Kurpiach w 1881 roku w świetle ówczesnej prasy


Głód na Kurpiach z 1881 roku to pozornie jedno z bardziej znanych wydarzeń w kurpiowskiej historii. Warto przyjrzeć się temu jak ówczesna prasa reagowała na klęskę mieszkańców Puszczy i na działania jakie wówczas podjęto, aby pomóc Kurpiom.

Najsłynniejszą relację dotyczącą głodu na Kurpiach zawdzięczamy Bolesławowi Prusowi. Wówczas Prus był dziennikarzem "Kuriera Warszawskiego" i w tej gazecie pisał stałe felietony pod nazwą "kroniki tygodniowej". W jednej z takich kronik z 11 kwietnia 1881 roku zwrócił uwagę na głodujących Kurpiów i z właściwą sobie ironią zachęcał do ofiarowywania datków na mieszkańców okolic Myszyńca. Przyszły autor "Lalki" stwierdzał:


Pisarskie umiejętności musiały pomóc w propagowaniu sprawy kurpiowskiej, co potwierdzają późniejsze wzmianki w samym "Kurierze" o ofiarach pieniężnych na Kurpiów płynących nawet z terenów dzisiejszej Ukrainy. Choć najbardziej znana, to relacja Prusa nie była jedyną w owym czasie, jaką warto przybliżyć. Trzy dni po opisywanej wyżej relacji w tygodniku "Ekonomista" pojawił się obszerny artykuł na temat interesującego nas tematu. Oto według autorów, hrabia Ludwik Krasiński, przejęty losem proszących o jałmużnę Kurpiów, miał ustalić, iż problemy Kurpiów spowodował głównie huragan, wraz z gradem jaki nawiedził tereny Puszczy Zielonej 21 czerwca 1880 roku. Stąd na przednówku 1881 roku brakowało Kurpiom zapasów, a ich tragiczna sytuacja pobudziła ówczesną opinię publiczną do działania.

Z inicjatywy Krasińskiego zawiązał się komitet mający na celu pomóc głodującym Kurpiom, a sam hrabia na wstępie ofiarował 500 rubli. Kwota to była niemała, zważywszy, że w podobnym okresie w takim np. regionie świętokrzyskim można było kupić gospodarstwo 11 hektarowe za... 1000 rubli. Krasiński zatem dał przykład, a problemom ludności powiatu ostrołęckiego wychodził w niedalekiej przyszłości nie tylko poprzez darowizny, ale i za pomocą realnych pomysłów zatrudnienia miejscowej ludności. On to bowiem w 1886 roku zorganizował w Kadzidle fabrykę guzików, która miała dać zatrudnienie Kurpiom.

Nie tylko Krasiński zareagował na wieść o głodujących Kurpiach. O bolączkach ludu pisał na bieżąco "Korespondent Płocki", a tamtejsze środowisko amatorskich muzyków postanowiło urządzić koncert charytatywny, z którego dochód przeznaczony miał być jako pomoc dla mieszkańców Myszyńca, a także Wolkowych i innych miejscowości. Liczbę potrzebujących rodzin szacowano na ponad 600. "Korespondent..." wpływał najwyraźniej na miejscowych czytelników, skoro już 30 kwietnia ofiarę 5 rubli deklarował jeden ze stałych współpracowników czasopisma, zachęcając jednocześnie do aktywności innych Płocczan.

Najwięcej uwagi wśród ówczesnej prasy głodującym Kurpiom poświęcała "Gazeta Świąteczna". Było to pismo skierowane do ludu, założone przez Konrada Prószyńskiego w tym samym roku co omawiane wydarzenia. Prószyński jako zwolennik pracy organicznej i krzewienia oświaty swoim czasopismem dawał znakomitą okazję, aby na bieżąco informować o sytuacji w regionie Ostrołęki. Oto w marcowym wydaniu tygodnika zamieszczono w "Gazecie..." list pisany w imieniu całej społeczności kurpiowskiej, którego autorzy podpisali się jako Puszczanie. List ten w ciekawej formie pokazuje przyczyny klęsk widziane okiem ówczesnych mieszkańców regionu. Owi Puszczanie wskazywali na upadek moralny i ciemnotę panującą wśród ludu, spowodowaną brakiem oświaty w regionie, a to miało prowadzić w konsekwencji do biedy.

Aktywność Krasińskiego, koncerty organizowane w Płocku i w Warszawie, a także ofiary napływające z różnych stron Królestwa Polskiego sprawiły, że według autorów "Gazety Świątecznej" los Kurpiów miał się poprawić w czerwcu 1881 roku. Owa "ciemnota" niektórych mieszkańców Puszczy szokowała co niektórych korespondentów gazety skoro jeden z nich tak pisał o stosunku Kurpiów do pieniędzy, które szły wówczas na Puszczę:


Głód na Kurpiach z 1881 roku to jedno z najbardziej tragicznych wydarzeń w historii Kurpiów. Powtarzające się klęski żywiołowe w kolejnych latach, mało wydajne gospodarstwa, a także brak zajęcia w innych sektorach niż rolnictwo sprawił, że pod koniec XIX wieku na Kurpiach rozpoczęła się masowa emigracja zarówno sezonowa (do Prus), jak i często stała (Stany Zjednoczone). Klęska głodu z 1881 roku nie rokowała dobrze na przyszłość. Wydaje się jednak, że musiała mieć również wpływ na miejscowych chłopów, z których Ci co bardziej światli zakładali na przełomie wieków spółdzielnie, kółka rolnicze itp.

Warto też pamiętać o tym jak pozytywnie zareagowało ówczesne społeczeństwo Mazowsza, ale i nie tylko na dotknięte nędzą tereny. Tym bardziej budzi podziw taka sytuacja w warunkach zaboru rosyjskiego, gdzie np. samo organizowanie składek na Kurpiów wymagało zgody generał-gubernatora warszawskiego.

W tym pobieżnym rzucie oka na to jak przedstawiano sytuację na Kurpiach w kwietniu 1881 roku zasygnalizowałem tylko temat, który właściwie do tej pory nie został rzetelnie opisany, choć przecież jest to jedno z ważniejszych wydarzeń w naszej lokalnej historii.

Bibliografia:

*"Ekonomista" - 16 i 17
*"Kurier Warszawski" - nr 90
*"Korespondent Płocki" - wybrane numery
*"Gazeta Świąteczna" - wybrane numery

Autor: Łukasz Gut

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

O tym jak Kurpie dawniej fajkę palili

Słownik Języka Polskiego podaje, że stereotyp to "uproszczony obraz kogoś lub czegoś, zwykle oparty na częściowo fałszywych sądach, funkcjonujący w świadomości społecznej i niełatwo zmieniający się". Taka definicja wystarczy nam na potrzeby tego wpisu. Zastanówmy się bowiem, czy w kwestii nagminnego palenia tytoniu przez Kurpiów mamy do czynienia ze stereotypem czy prawdą?

Przeglądając Zarysy domowe (1842) Kazimierza Władysława Wójcickiego, natknąłem się na następującą charakterystykę Kurpiów:
"Nigdzie więcej nie palą tytuniu jak tu na puszczy. Kurp nie ruszy się bez fajki, dzieci nawet od lat 12 przejmują ten nałóg."
Czyżby więc nasi przodkowie nawet dzieci narażali na zgubne wpływy nałogu? Opinia Wójcickiego w XIX i XX wieku nie była odosobniona. Jeszcze przed Wójcickim identyczny niemal pogląd wyraził Wincenty Hipolit Gawarecki, którego zdanie przepisał właściwie słowo w słowo cytowany wyżej Wójcicki. W 1903 roku bystry obserwator stosunków międzyludzkich na Kurpiach, Dominik Staszewski, pisał jak to "mężczyźni wszyscy palą bez wyjątku fajeczki, zresztą z tytuniu w gatunku najlichszym". "Fajeczkom" miało towarzyszyć piwo kozicowe. Staszewski podkreślał zresztą, że tytoń wraz z piwem i ubiorami kobiet to jedyne zbytki, na które Kurpie sobie pozwalają.

Ostatnie słowo na temat nałogu palenia na Kurpiach przed II wojną światową wyraził Adam Chętnik. Niestrudzony badacz regionu zapewnia, że od czasu Gawareckiego, a więc lat 30. XIX wieku, niewiele się zmieniło. Nałóg na Kurpiach miał trwać z powodzeniem już od 100 lat. Chętnik w Pożywieniu Kurpiów (1936) opisywał zmienność zwyczajów palących. Pod koniec XIX wieku mieli oni bowiem na Kurpiach palić tylko duże drewniane fajki i "małe kawalerskie fajecki". Podczas I wojny światowej z braku tytoniu mieli ponoć Kurpie palić suszone zielę, w tym m.in. koniczynę i... nać kartoflaną!

W latach 30. XX wieku przy fajkach pozostali starsi, a młodzież lubowała się w papierosach, zakręcanych w papier lub bibułki.  A co z tabaką? Ten sposób na zażywanie tytoniu nie był popularny w naszym regionie. Z Kaszubami namiętnie wciągającymi tabakę byśmy się nie dogadali. Tym bardziej, że wśród mieszkańców Puszczy Zielonej naśmiewano się z zażywających tabakę. Śpiewano:

To Ci kawaler,
Co za pokraka!
Już ci mu z nosa
Ciece tabaka...

Tuż po I wojnie światowej na Kurpiach rozpoczęto nawet uprawę własnego tytoniu, ale państwowe regulacje zmusiły mieszkańców Kurpiowszczyzny do zaniechania tej działalności. W tym miejscu warto dodać, iż w 1922 roku władze II RP ustanowiły na obszarze kraju Polski Monopol Tytoniowy, któremu podlegała produkcja, import i sprzedaż wyrobów tytoniowych. Monopol był dziedzictwem po zaborcach. Funkcjonował bowiem przed 1918 rokiem w Galicji i na terenach zaboru rosyjskiego. Nie dziwią więc kurpiowskie trudności z produkcją tytoniu. A jakie marki mógł palić Kurp, którego stać było na kupno papierosów? Ówczesne nazwy robią wrażenie: "Egipskie Specjalne", "Złota Pani", "Sokoły", "Wanda" i "Aromatica" to marki z lat trzydziestych. Czyż nie brzmiały pięknie?


Wydaje się, że nałóg palenia tytoniu na Kurpiach to nie tylko stereotyp. Uboga ludność uzależniona do tytoniu przemawia do naszej wyobraźni szczególnie wtedy, gdy na starej fotografii czy rycinie ujrzymy tego czy innego Kurpia z fajką, lub papierosem w ustach. Poniżej parę przykładów:

(Kurpie z Dylewa na fotografii z 1890 roku. Fajka w ustach nieodłączna u pana po prawej)


(Kurpiowski bursztyniarz)



(Na rysunku z "Atlasu Geograficznego..." Bazewicza (1907) Kurp "kurzy" fajkę aż miło ;) )


(Na koniec mój faworyt. Zebranie gminne w Dylewie w 1913 roku. Może nie widać zbyt dobrze ale prawie każdy chłop ma w ustach papierosa lub fajkę!)

PS. Na koniec żeby nie było wątpliwości: autor palenia tytoniu nie poleca!

Bibliografia:
  • A. Chętnik, Pożywienie Kurpiów. Jadło i napoje zwykłe, obrzędowe i głodowe, Kraków 1936
  • W. H. Gawarecki, Pamiętnik historyczny płocki, T. II, 1830
  • D. Staszewski, Moralność i umoralnienie Kurpiów, Płock 1903
  • K. W. Wójcicki, Kurpie-Gocie [w:] tenże, Zarysy domowe, T. III, 1842
  • R. Kuzak, Wyzysk pełną gębą! Monopole skarbowe w międzywojennej Polsce, "Ciekawostki historyczne", 14 października 2012

Autor: Łukasz Gut

wtorek, 29 kwietnia 2014

Kurpiowskie kościoły

Kościół rzymskokatolicki stosunkowo późno dotarł na tereny puszczy kurpiowskiej. Rozwój Kościoła na tym terenie związany jest ściśle z Jezuitami, którzy dotarli na tereny puszczańskie w połowie XVII stulecia. Pierwszymi duszpasterzami puszczy byli jezuici, którzy w 1609 roku założyli w nieodległej Łomży własne kolegium. Jezuici na stałe osiedlili się w Myszyńcu ok. 1650 roku. 22 grudnia tegoż roku król Jan Kazimierz nadał wiosce przywilej na organizowanie trzech targów, z których dochody były przeznaczane na utrzymanie nowo zbudowanego kościoła.

Jezuici sprawnie ewangelizowali tutejszą ludność, głosząc naukę Chrystusa nie tylko w samym Myszyńcu, ale także odbywając wyjazdy do innych wiosek, gdzie udzielali sakramentów i odprawiali msze święte. Według W. Jemielitego w 1796 roku naliczono aż 489 takich wyjazdów!

Puszcza na kolejną kurpiowską parafię musiała czekać prawie równo 90 lat. W 1740 roku powstała parafia w Kadzidle w skład której weszło m.in. 15 wiosek z dotychczasowej parafii w Myszyńcu. Chronologicznie następne parafie na terenach puszczańskich, czyli Turośl (1821) i Lipniki (1838) to już XIX wiek. Największa część kurpiowskich parafii powstała już w XX stuleciu,

Warto na tym tle ponad 350 lat obecności Kościoła na terenach Puszczy Zielonej, przypatrzeć się tutejszym świątyniom, które na archiwalnych zdjęciach, tylko zyskują.

Nieistniejący kościół w Myszyńcu - parafia pw. Trójcy Przenajświętszej
Żródło: Adam Chętnik, Puszcza kurpiowska, Warszawa 1913.
Kościół w Kadzidle - parafia pw. Ducha Świętego
Źródło: "Czytelnia dla Wszystkich", R.1, nr 33 (5 sierpnia 1904).

Kościół w miejscowości Łyse - parafia pw.  św. Anny
Żródło: Adam Chętnik, Puszcza kurpiowska, Warszawa 1913.

Kościół w Dąbrówce - parafia pw. św. Anny
Żródło: Adam Chętnik, Puszcza kurpiowska, Warszawa 1913.

Może któryś z szanownych czytelników ma chęć napisania obszerniejszego artykułu na temat któregoś z kurpiowskich kościołów? Każdy pomysł przyjmę chętnie!

Bibliografia:

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Kurpiowskie historie

Witajcie!

Ten blog powstał jako uzupełnienie strony Kurpie - historia i trwanie dostępnej na facebooku. Do bloga skłoniła mnie chęć publikowania tekstów dotyczących historii Kurpiowszczyzny, ilustrowanych fotografiami czy filmami.

Chciałbym aby jak największa liczba czytelników włączyła się do inicjatywy opisywania przeszłości Kurpiów. Jestem otwarty na wszelkie propozycje!