Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powiat ostrołęcki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powiat ostrołęcki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 października 2019

O Myszyńcu, jezuitach i kurpiowskich nazwiskach. „Korrespondencja” z 1859 roku

Jak postrzegano mieszkańców puszczy myszynieckiej w połowie XIX wieku? Co wiedziano wówczas o historii Kurpiowszczyzny? Na te i inne pytania odpowiada poniekąd poniższy list z powiatu ostrołęckiego, wydrukowany w warszawskiej „Gazecie Codziennej” w 1859 roku.

Kurpie wielokrotnie byli tematem korespondencji prasowej w dziewiętnastym stuleciu. Szczególnie widoczne zainteresowanie mieszkańcami puszczy datować można po 1881 roku, kiedy to powstała „Gazeta Świąteczna”, pierwsze czasopismo, które na dużą skalę otworzyło swoje łamy dla chłopskich czytelników. Dość powiedzieć, że w latach 1881-1895 napłynęło do gazety ponad 6 tys. listów, a byla to przecież epoka ciągle panującego analfabetyzmu, którego wskaźnik przed I wojną światową dla Królestwa Polskiego wynosił ponad 50%.

Poniższa „korrespondencja” z powiatu ostrołęckiego z 1859 roku to jeszcze czasy, gdy w zdecydowanie większej części o Kurpiach nie informowali sami zainteresowani, tylko ludzie, którzy do Myszyńca i okolic podróżowali, często warszawscy dziennikarze. Stąd czytamy w liście, poza obserwacjami poczynionymi na miejscu, o wielu informacjach nabytych z lektur, obrazujących stan wiedzy o Kurpiach w połowie XIX wieku. Chociaż list nie jest przesadnie długi, anonimowy autor podjął w nim szereg tematów, zajmując się z jednej strony historią jezuickiej misji w Myszyńcu, z drugiej przedstawiając teorie na temat pochodzenia nazw niektórych wsi, by skończyć na wyliczeniu licznej grupy nazwisk, z których niejedno do dzisiaj daje się odnaleźć na terenach Baranowa, Kadzidła czy Łysych.

(Ryc. "Kurpie - podług rysunku Gersona". Źródło: Oskar Kolberg, Mazowsze. Obraz etnograficzny, t. 4, Mazowsze Stare, Mazury, Kurpie, Kraków 1888.)
W tekście zachowano pisownię oryginalną. Zapraszam do lektury.

_________________

Korrespondencja Gazety Codziennej

Z powiatu Ostrołęckiego w lutym 1859 r.

Od wieków nasi przodkowie wyprawiając swych synów w świat, mieli zwyczaj dawać krzyżyk, to jest błogosławieństwo rodzicielskie i Boga na drogę. Otóż i my wierni naśladowcy zwyczaju przodków naszych, tym naszym improwizowanym duchowym dzieciom, postanowiliśmy udzielać dwa krzyżyki, aby tem godłem wiary przekonać czytelników o dobrych zawsze chęciach naszych i wiernej służbie ku dobru publicznemu.

Zostając wśród Kurpiów, najłatwiej nam jest o nich mówić i dla tego zaczniemy od opisu Myszyńca, najważniejszego po Ostrołęce miasta puszczańskiego. Kurp’, chociaż ze krwi i ziemi jest polakiem, nazywa siebie jednak puszczakiem, to jest synem i panem puszcz; a mieszkańców okręgu pułtuskiego zowie polakami. Kurpie bowiem pochodzą z rozmaitych szczepów słowiańskich, pomiędzy któremi wmieszały się szczątki pokoleń odmiennych duchem i krwią, lecz puszcza ukrywszy ich pochodzenie, utworzyła jednolity lud słowiański. I tak z podań wiadomo, że w puszczach kryli się panowie z kraju naszego wywołani, że była tu niegdyś zsyłaną szlachta za karę, a pomiędzy temi osiadł nie jeden włóczęga z Podlasia, Rusi i Litwy, inny przyszedł z Warmji i dalszych Pruss królewskich, a za nim wkradł się żyd neofita z cyganem lub niemiec znienawidzony. Tym sposobem wyrodziła się mieszanina w zwyczajach, języku i w sposobie myślenia, lecz z przerzadzeniem się puszcz, gdy coraz bliższe stosunki z polanami łączyć ich poczynały, dzikość ustąpić musiała i patrjarchalność słowiańska wszystkich puszczaków objęła pod swą opiekę. Dla tego też, gdy kto z mieszkańców pól zapytał Kurpia, z jakiego rodu pochodzi? – odpowiadał, że mieszaniec czyli po swojemu wyrażał meszeniec.

To też gdy jezuici staraniem Ludwiki Marji Gonzagi, żony króla Jana Kazimierza, zbudowali w puszczy Ostrołęckiej kaplicę, ta otrzymała nazwę Missji Meszenieckiej. Zamieszkali bowiem tu dwaj księża mieli obowiązek nauczać wiary i łagodzić obyczaje, rozproszonych po puszczy Kurpiów. Gdy następnie król Jan III, r. 1677 nadał Jezuitom trzy włóki lasu pod karczunek i dozwolił wystawić w Meszeńcu szkołę, browar i karczmy, z wolność sprzedawania różnych napojów, wówczas jezuici rozprzestrzenili kaplicę do rozmiaru kościołka i przystąpili do wzniesienia z muru klasztoru ogromnego i wspaniałego. Ale na to wszystko potrzeba było znacznych funduszów, które zwolna do ich kassy wpływały, bo Kurpie przybywając do Meszczeńca, który już z polska nazywano Myszeńcem, chętniej pili wódkę, piwo i miód w przedzielonej parkanem od missji osadzie Martuny, niż w Myszeńcu. Wprawdzie i ta osada nie była kurpiowską; założyli ją rusini Marcinowie powszechnie Martunami zwani, ale właśnie Kurpiom była lubą, bo przez przybyszów im podobnych założona, a co najwięcej, że taniej tu niż w Myszyńcu sprzedawano napoje. Jednakże jezuici, potrafili i temu uporowi Kurpiów zaradzić. Gdy bowiem nastał dzień uroczysty z wielkim odpustem, i lud licznie się zebrał do kościoła na nabożeństwo, wówczas jezuita misjonarz wstąpiwszy na ambonę, wytknął Kurpiom ten upór ich wpływający na szczupłość dochodów missjonarzy i oświadczywszy im, że doznając nienawiści ludu, muszą tę ukochaną ziemię opuścić, zeszedł z ambony i w towarzystwie swoich spółbraci, za przewodnictwem krzyża processjonalnie niesionego wyruszył z powagą za granicę Myszeńca. Kurpie z początku nie wierzyli słowom jezuitów i z ciekawością przypatrywali się ich processji, lecz gdy ci bez powrotu szli dalej i dalej za Myszeniec, wówczas objął wszystkich żal po tych misjonarzach i nie długo namyślając się, puścili się za niemi w pogoń i dopędziwszy ich, do nóg im upadli, błagając, aby powrócili do Myszeńca. Jezuici spodziewając się takiej pokory ludu, wrócili do swego mieszkania i kościoła z lepszą otuchą, bo i rzeczywiście odtąd Kurpie nabywali napoje z karczm jezuickich i tym sposobem przyczynili się do znacznego wpływu dochodów klasztornych(*). I cóż dziwnego, że Kurpie potem długo słynęli z pijaństwa, nim obecnie wstrzemięźliwość nie odjęła im, bogdaj na zawsze, tę brudną sławę!?

Już było dobrze z funduszami, a jednak zaledwie zdążono wznieść wspaniałą gytycką o piętrze bramę, która dziś obróconą jest na dzwonicę, a tu ciżba ogromna Szwedów zaległa przyległą Myszyńcowi puszczę. Wówczas już nie myślano o wznoszeniu nowych gmachów, lecz tylko troszczyć się należało o ocalenie istniejących budowli od ręki najezdników. Szwedzi stanąwszy o wiorst 2 od Myszyńca obozem w lesie, bez względu że ciągle rażeni byli celnemi strzałami Kurpiów, chwytali jednak ich białki czyli białogłowy, z któremi słodząc swe trudy wojenne, pozostawili temu borowi nazwisko Białusny lasek; żona bowiem u Kurpiów zowie się bziałką, co oznaczać ma po polsku białkę lub białogłowę.

Rok 1702 pamiętnym jest dla Kurpiów i mieszkańców Myszyńca, którzy wiele złego doznali od Szwedów, gdyż nie tylko żony ich były pogwałcone, lecz mienie zrabowane i domowstwa spalone, nawet kościół w Myszyńcu uległ zniszczeniu od ognia rozmyślnie przez rabusiów świętokradzkich podłożonego. Wielu pomiędzy Kurpiami było walecznych, bo wszyscy zarówno kochali swą ziemię i wszyscy nienawidzili najezdników, lecz jeden najwięcej się wsławił, chociaż podanie nazwisko jego przepomniało, który wstąpiwszy na dzwonicę tak trafny strzał wymierzył, że ugodziwszy w dowódzcę owej ciżby Szwedów, od razu trupem go położył. Ta właśnie porażka, jak podanie twierdzi, zmusić miała Szwedów do opuszczenia obozu w Białusznym lasku rozłożonego, gdzie dotąd część lasu i góry obozowe zowią się Szwedzką górą. Waleczność ludu wśród puszczy osiadłego wsławiła się w całym kraju, i sąsiednie prowincje chcąc okazać swą miłość braterską dla puszczaków za półdzikich przedtem uważanych, już odtąd nazywały ich nie Kurpiami lecz zdrobniale Kurpikami.

W lat kilkanaście po tej wojnie, znowu lud pracą i staraniem przyszedł do zamożności, z której jezuici korzystając, wystawili z drzewa nową świątynię w Myszyńcu i zbudowawszy kilkadziesiąt domów dla rzemieślników, dotychczasową wieś kościelną podnieśli do znaczenia miasta, któremu król August II, r. 1719 nadał właściwe przywileje. Zamierzony jednak klasztor, nie mógł rychło być ukończonym, a tymczasem zakon jezuitów w r. 1773 został zniesiony i z zaprojektowanych podówczas gmachów, pozostał mur opasujący świątynię drewnianą, sklepy podziemne murowane i wspomniona dzwonica z zegarem. Parkan, który odgradzał Myszyniec kościelny od Martun czyli Myszyńca nowego, wraz z bramą zniesiony został, przez co utworzyło się jednostajne miasto, podobne do wielu innych miasteczek krajowych.

Lasy te, które dziś większą część leśnictwa Ostrołęka stanowią, składały jedną wielką puszczę Zagajnicą zwaną, której granice zawarte były pomiędzy rzekami Zbójną, Turoślą i Omólwią a granicą pruską. Puszcza ta następnie nazywała się Myszyniecką. Dobrze w niej było Kurpikom; trudnili się bartnictwem; polowaniem, rybołówstwem i w części rolnictwem, była też obfitość miodu, zwierzyny i ryb; to też wciskali się do tej puszczy z dalekich stron wędrowcy, nawet Tatarzy tu trafili, jak o tem przekonywa wieś Tatary ku południo-zachodowi od Myszyńca o mil 3 położona. Musieli być tu i bandyci, skoro pozostało nazwisko wsi w tejże stronie od Myszyńca o 2 mil leżącej, zwanej Bandysie.

Zmieniła się dziś postać dawnej puszczy: lasy przetrzebione, w części pozamieniały się w osady, wsie, pola, łąki i pastewniki; Kurpie grzebiąc ziemię dla wyhodowania sobie zboża na chleb powszedni potrzebnego, trafili na znaczne pokłady bursztynu, który otworzył dla kraju nowy rodzaj przemysłu i dochodów. Ztąd to powstała nazwa wsi kościelnej Kadzidło, o mil 3 ku południu od Myszyńca położonej.

Jeszcze jedna tutejsza wieś Maciejową Szyją zwana, od szwedzkiej góry i Myszyńca o wiorstę ku północy leżąca, zasługuje na wzmiankę dla tego, że Maciej Kikuła bartnik i waleczny pogromca Szwedów spadł z barci sosnowej i złamawszy sobie szyję, życie zakończył.

Wspomnienie jednego nazwiska Kurpia, budzi ciekawość dowiedzenia się o innych, aby tym sposobem lepiej poznać ich różnorodne pochodzenie. Oto są: Nasiadka, Grzeszczyk, Bałdyga, Duda, Drężek, Brzoska, Łada, Wiśniewski, Dawidczyk, Czajkowski, Damijan, Wielochowski, Gwara, Warych, Bubrowiecki, Kozłowski, Godzina, Zawłocki, Gadomski, Zyra, Zawalich, Pabich, Chrostek, Prusaczyk, Suchecki, Lipka, Tumiński, Piast, Poręba, Cichowski, Goljan, Skonieczny, Parych, Draba, Myszko, Załęski, Łyczko, Gwiazda, Pieńkosz, Jurczak, Mróz, Wyrębek, Bastek, Olender, Szmigiel, Andrzejewski, Olszewski, Szydlik, Abramczyk, Zdunek, Kulesza, Wróbel, Siok, Gut, Bałoń, Bednarczyk, Bloch, Czerwiński, Majewski, Radowicz, Szlachetka, Gałązka, Kaczyński, Ciszewski, Turek, Samul, Traks, Zawrotny i wiele innych. W tym szeregu nazwisk łatwo dojrzeć zlanie się czystego karmazynu polskiego z żywiołami niemieckiemi i holenderskiemi, tudzież z krwią litewską i ruską, jako też z odroślą plemion izraelskich. Pod względem moralnym nazwiska Bałdyga, Zawalich, Draba, Bałoń i Zawrotny wiele domyślać się każą o ich pochodzeniu. Lecz czas zatarł wszelkie smutne wspomnienia, czyny szlachetne dla dobra ogółu poświęcone, odrodziły prawych synów kraju, a puszcze koniecznością przemysłu i oświaty przerzedzone, wskazały ukryty lud boży, w którym już płynie krew szlachetna i są chęci dobre pozostania nazawsze dziećmi nieodrodnemi tej ziemi.

Pomówiwszy o ludzie, z kolei wypadałoby coś powiedzieć o klassie wyższego tutejszego społeczeństwa, lecz za daleko jesteśmy od Ostrołęki, która jest tutejszym wielkim światem w małem miasteczku; gdzie gitarzysta Szczepanowski potrafił zgromadzić na swój koncert liczną publiczność, która bawiła się ochoczo, szumnie i wesoło nietylko na koncercie, lecz i na balu, na którym i ja byłem – miód i wino piłem – po brodzie ciekło i t. d.

(*) W Starożytnej Polsce Balińskiego podano, że osada Martuny założoną została około r. 1720, lecz podanie ludowe twierdzi, że już istniała przed nadejściem Szwedów.

Źródło: „Gazeta Codzienna” 1859, nr 56, s. 2-3.

Oprac. Łukasz Gut

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Echa Katynia w Ostrołęce i okolicach

5 marca 1940 roku Biuro Polityczne KC WKP(b) postanowiło sprawy 22 tys. polskich jeńców znajdujących się w sowieckiej niewoli rozpatrzeć w trybie nadzwyczajnym z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelania. Na przełomie kwietnia i maja 1940 r. po starannym przygotowaniu się do operacji likwidacji „elementu polskiego”, NKWD rozpoczęło wykonywanie wyroku, który oddaje jedno słowo: Katyń. Katyń jako miejsce zbrodni i symbol kłamstwa dotknął również mieszkańców Ostrołęki i okolic.

(Fragment niemieckiego plakatu propagandowy z 1944 roku)
Zbrodnia katyńska wymierzona w kwiat polskiej inteligencji, otoczona była natychmiast kłamstwem na niespotykaną skalę. Przypomnijmy, że sam Stalin w 1941 r. w rozmowach z gen. Władysławem Sikorskim na temat „zaginionych” jeńców, odpowiadał, że być może niektórzy z nich (…) dokądś uciekli, na przykład do Mandżurii[1]. Stanowiska Stalina i ZSRS nie zmieniło odkrycie przez Niemców grobów zabitych polskich oficerów, urzędników, ziemian, policjantów, wywiadowców, żandarmów, osadników, pracowników służby więziennej. W kwietniu 1943 r. w związku z pogarszającą się sytuacją militarną Wehrmachtu, sprawa Katynia stała się orężem propagandy niemieckiej, dzięki któremu w Berlinie chciano dokonać rozłamu w koalicji antyhitlerowskiej. Ponadto, odkrycie masowych grobów miało służyć na użytek wewnętrzny III Rzeszy. Jak pisał 17 kwietnia 1943 r. Joseph Goebbels, Zdjęcia z Katynia zamieszczam teraz również w wydaniu krajowym [kroniki filmowej – przyp. Ł. G.]. Niemiecki naród powinien zobaczyć, czym jest bolszewizm, nawet jeśli oglądanie tego rodzaju zdjęć nie należy do przyjemności[2].

(„Nowiny. Gazeta ścienna dla polskiej wsi”, 1943, nr 59.)
W PRL kłamstwo katyńskie jako oficjalny państwowy dogmat trwało do 1989 roku. Jakie znajdujemy ostrołęckie „echa” w tragicznej opowieści o Katyniu?

Ostrołęckie ofiary Katynia

Jak zaznaczono wyżej, o czym warto pamiętać, w Katyniu, Charkowie i Kalininie (obecnie Twer) zamordowano nie tylko oficerów, ale też policjantów, ziemian, czy urzędników. Wśród prawie 22 tys. ofiar znalazły się osoby związane z Ostrołęką i okolicami.W Katyniu zostali zamordowani m. in.:
· podpułkownik Jan Certowicz – lekarz 5 Pułku Ułanów Zasławskich, profesor higieny w Gimnazjum w Ostrołęce
· pułkownik Władysław Kaliszek – dowódca 12-go Dywizjonu Artylerii Konnej stacjonującej w Ostrołęce
· major Kazimierz Mikołajewski – oficer 5 Pułku Ułanów Zasławskich, potem dowódca kawalerii Dywizyjnej 7-ej Dywizji Piechoty
· pułkownik Tadeusz Korniłowicz – oficer 1 Pułku Ułanów Legionów w Ostrołęce, uczestnik tajnego zjazdu oficerów legionowych zoganizowanego w Ostrołęce, w celu uniezależnienia się od zwierzchnictwa niemieckiego. Miał za żonę córkę Henryka Sienkiewicza
· rotmistrz Zygmunt Julian Dobrowolski – oficer 5 Pułku Ułanów Zasławskich
· rotmistrz Witold Rajski – oficer 5 Pułku Ułanów Zasławskich
· Józef Dobkowski – profesor Gimnazjum w Ostrołęce
· podporucznik Bolesław Madrak – urodzony w Lipnikach, gm. Łyse
· kapitan Zygmunt Aleksander Gacki – urodzony w 1907 roku w Ostrołęce. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, doktor farmacji
· porucznik. Franciszek Sobiewski – urodzony w 1908 roku w Ostrołęce. Absolwent Gimnazjum im. St. Leszczyńskiego w Ostrołęce
· Henryk Chrostowski – rolnik z Dębów, dostał się do niewoli sowieckiej, uwięziony w Starobielsku

Powyższa lista jest niepełna, ale obrazuje wyraźnie, że regionu Ostrołęki i okolic zbrodnia katyńska nie ominęła[3].

Kłamstwo katyńskie i powiat ostrołęcki

W pierwszym numerze czasopisma „Zeszyty Katyńskie”, wydawanego od 1990 roku napisano: Kłamstwo o Katyniu było w naszym kraju elementem ustroju, sytuacji geopolitycznej i fragmentem panującego światopoglądu. Lektura PRL-owskiej prasy potwierdza to dobitnie. „Życie Warszawy” pisało w 1952 r. o „miażdżącej prawdzie” dla hitlerowskich morderców z Katynia i dla ich amerykańskich protektorów i naśladowców[4], czy o tym, że mordując w lesie katyńskim Polaków, niemieccy najeźdźcy faszystowscy konsekwentnie realizowali swoją politykę eksterminacji narodów słowiańskich[5].

(Tytuł jednego z artykułów z "Życia Warszawy", 1952, nr 55)
Rok 1952. W Sprawozdaniu miesięcznym Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Ostrołęce czytamy m.in.: Biorąc pod uwagę to, że do 39 r. na terenie tutejszym nie było organizacji lewicowych, natomiast silnie działały organizacje endeckie i sanacyjne, w okresie okupacji silnie działało AK, a po wyzwoleniu WiN i NZW, oraz bandy […] ludność obecnie jest w dużym stopniu zacofana, znajduje się pod wpływem wrogiej propagandy, elementów wrogich, kułackich, kleru itp[6].

Tak scharakteryzowana ludność powiatu ostrołęckiego, znajdująca się zdaniem urzędników pod wpływem „elementów wrogich”, żywo interesowała się sprawą Katynia. To zainteresowanie było najprawdopodobniej związane z akcją propagandową, która w 1952 r. przetoczyła się przez oficjalną prasę, tradycyjnie już oskarżającą III Rzeszę o dokonanie zbrodni katyńskiej. W dziejach kłamstwa katyńskiego był to rok szczególny. Wówczas amerykańska Izba Reprezentantów powołała Specjalną Komisję ds. Zbadania Mordu w Lesie Katyńskim, czyli tzw. Komisję Maddena, pracującą pod kierunkiem kongresmana Raya Maddena. Komisja ta opublikowała raport, w którym stwierdzono, że bezspornie odpowiedzialność za śmierć polskich jeńców w 1940 roku ponosi Związek Sowiecki. W odpowiedzi na działalność komisji Maddena, po sowieckiej stronie Żelaznej Kurtyny doszło do największej w historii akcji propagandowej kłamstwa katyńskiego. W ZSRS, a szczególnie w „Polsce Ludowej” całe numery gazet poświęcano rzekomej niemieckiej winie, co więcej, wydano nawet książkę Bolesława Wójcickiego pt. Prawda o Katyniu[7].

Na tym tle łatwiej zrozumieć, skąd zainteresowanie mieszkańców powiatu ostrołęckiego tematyką katyńską akurat w 1952 roku. Propaganda robiła swoje, ale sprawozdanie PUBP nie wystawiało, chcąc nie chcąc, dobrej oceny dla skuteczności działań owej propagandy. W okresie sprawozdawczym, w/z z omawianą w prasie sprawą Katynia, ludność dużo o tym mówiła […] prawie wszystka ludność, szczególnie wiejska jest zdania, że dokonał tego Związek Radziecki. Propaganda ta pogłębia wrogi stosunek do Związku Radzieckiego – notował sprawozdawca. Jan Mirończuk twierdził, że tak wyraźne stanowisko okolicznej ludności wobec zbrodni katyńskiej można wiązać z postawą duchowieństwa powiatu ostrołęckiego i jego wpływem na mieszkańców[8].

Prawda o Katyniu mogła być w latach 1945-1989 głoszona jedynie w oparciu o działania nielegalne, w tym nielegalne organizacje. Jedną z takich organizacji było młodzieżowe Zjednoczone Stronnictwo Narodowe (ZSN), działające na terenie szkoły mechanicznej w Ostrołęce. ZSN w 1951 r. wydało i rozplakatowało w Ostrołęce ulotkę dotyczącą zbrodni katyńskiej[9]. Rok później w okolicy Ostrołęki, np. w miejscowości Rozwory w gm. Rzekuń rozpowszechniano również ulotki, w których informowano o sowieckim sprawstwie w zbrodni.

Pamięć o Katyniu

Trafnie pisał prof. Adam Dobroński o tym, że dla pokoleń Polaków Katyń pozostanie z pewnością na zawsze symbolem symbolem zakłamania władz PRL, tych centralnych, ale również wojewódzkich oraz powiatowych, powtarzających formułki przesyłane z Warszawy[10]. Skrupulatne badania skupione na temacie „Ostrołęka a kłamstwo katyńskie” mogłyby prawdopodobnie dać nam co najmniej kilka przykładów o powtarzaniu przez władze powiatowe formułek przesyłanych z Warszawy.

Warto sobie uświadomić, że pamięć o zbrodni katyńskiej przechowywali mieszkańcy, wśród których należy wspomnieć o Henryku Witkowskim, współzałożycielu i byłym prezesie ostrołęckiego oddziału Związku Sybiraków, który kolekcjonował bezcenne pamiątki o swoim ojcu, Antonim Wacławie Witkowskim, kapitanie WP, zamordowanym w Charkowie[11].

Dopiero po 1989 roku prawda o Katyniu zyskała aprobatę władz państwowych. Na szczeblu lokalnym o upamiętnienie ofiar Katynia upominał się Kościół. 5 kwietnia 1990 roku w ostrołęckim kościele farnym odbyła się uroczysta Msza św. w intencji ofiar, a w Domu Parafialnym otwarto wystawę „Zginęli w Katyniu”, zorganizowaną przez Zarząd Wojewódzki Stowarzyszenia PAX[12]. W 2020 roku w 80. rocznicę zbrodni otwarto wystawę poświęconą ofiarom zbrodni katyńskiej związanym z Ostrołęką i powiatem. Wystawę przygotowała Fundacja Splot Pamięci przy wsparciu finansowym powiatu[13].

Pamięć o zbrodni katyńskiej powinna być kultywowana w Ostrołęce i okolicach, a niniejszy artykuł jest skromną cegiełką, która – mam nadzieję – wpisuje się w dzieło upamiętnienia ofiar.


Przypisy:
[1] N. S. Lebiediewa, 60 lat fałszowania i zatajania historii zbrodni katyńskiej, „Zeszyty Katyńskie” 2000, nr 12, s. 104.
[2] J. Goebbels, Dzienniki, T. 3: 1943-1945, Warszawa 2014.
[3] Więcej nazwisk ludzi związanych z Ostrołęką, zamordowanych w Katyniu zob. J. Dziewirski, Katyń oskarża, „Zeszyty Naukowe OTN” 1993, t. 7, s. 314-317.; J. Karczewski, Katyń, Charków, Miednoje – miejsca, które spłynęły polską krwią, epowiatostrolecki.pl [dostęp: 5 marca 2021]
[4] „Życie Warszawy”, 1952, nr 59, s. 3.
[5] „Życie Warszawy, 1952, nr 55, s. 7.
[6] J. Mirończuk, Działania władz komunistycznych wobec Kościoła katolickiego w pow. ostrołęckim w latach 1945-1956, [w:] Powiat Ostrołęka. Materiały z sesji naukowej Powiat Ostrołęka w pierwszej dekadzie rządów komunistycznych zorganizowanej 23 października 2008 r. przez Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie i prezydenta Ostrołęki, Warszawa 2009, s. 462.
[7] W. Wasilewski, Ludobójstwo. Kłamstwo i walka o prawdę. Sprawa Katynia 1940-2014, Łomianki 2014, s. 16.
[8] J. Mirończuk, Działania…, s. 463.
[9] T. Łabuszewski, Działania operacyjne PUBP w Ostrołęce w latach 1945-1955 (wybrane aspekty), [w:] Powiat Ostrołęka…, s. 338, przyp. 245.
[10] A. Dobroński, Symbole wojny, „Zeszyty Naukowe OTN” 1995, t. 9, s. 70.
[11] B. Modzelewska, Wzruszający, wstrząsający, poruszający,
„Tygodnik Ostrołęcki”, 07.10.2007.
[12] C. Parzych, Sytuacja i działalność Kościoła rzymskokatolickiego w Ostrołęce w latach 1945-1990 (wybrane fakty i problemy), „Zeszyty Naukowe OTN” 1990, t. 4, s. 116.
[13] Jeszcze rosną drzewa, które to widziały. Zapraszamy do obejrzenia wystawy, powiatostrolecki.pl [dostęp: 05.03.2021]

Autor: Łukasz Gut

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Kurpiowszczyzna zdewastowana. Zniszczenia wojenne lat 1914-1920

Wojna rozpoczęta w 1914 roku dla Kurpiów trwała w zasadzie nie tylko do 1918 r., ale dłużej, do 1920 r., kiedy rozstrzygały się losy zmagań z Rosją bolszewicką. Moim zdaniem sprawę zniszczeń wojennych z lat 1914-1920 można traktować łącznie, ponieważ ziemie nad Narwią nie zdążyły otrząsnąć się po klęskach z lat I wojny światowej, gdy spadła na nie nowa „plaga”, tym razem bolszewicka. Poniższy krótki artykuł ma na celu zasygnalizowanie jak wyglądała materialna sytuacja regionu kurpiowskiego w 1920 roku po kilku latach zmagania się z wojną.
(Lipniki w 1915 roku. Źródło:
"Grosser Bilderatlas des Weltkrieges" 1916)
Zanim w 1914 roku wybuchła wojna, puszcza kurpiowska była terenem, na którym bieda i głód były stale obecne. Powiat ostrołęcki przed wojną należał do powiatu, który trzeba było stale aprowidować zewnątrz. Północna część powiatu należała zawsze do najbiedniejszych stron królestwa. Większa część przestrzeni zajęta jest przez lasy, bagna i nieużytki. Poza tem dużo pastwiska i lichych łąk. Gruntów ornych nie wiele i w b.lichym gatunku. Tak, że kurp nawet przed wojną nigdy nie wyprodukował na swoją potrzebę i puszcza stale była zasilana w zboże i kartofle z powiatów Przasnyszskiego i Makowskiego – twierdził starosta ostrołęcki w październiku 1920 roku[1].

Zniszczenia z czasów Wielkiej Wojny były ogromne, o czym często zapominamy pod wrażeniem późniejszych dziejów z lat 1939-1945. Tymczasem Puszcza Kurpiowska w czasie I wojny światowej stała się jednym z najbardziej zniszczonych regionów w kraju. Powiaty ostrołęcki i przasnyski wyróżniały się negatywnie pod względem strat wojennych. W powiecie ostrołęckim w czasie wojny zniszczeniu uległo 40,1% budynków. Myszyniec został zniszczony w 71,1%, choć część kurpiowska powiatu miała szczęście w nieszczęściu, gdyż np. w gminie Goworowo liczącej 17 wsi, wszystkie zostały zniszczone, a w gminie Czerwin na 34 wsie aż 32 uległo dewastacji. Dla porównania, całkowicie kurpiowska gmina Dylewo uległa mniejszym, choć i tak ogromnym zniszczeniom, gdyż na 22 wsie, 16 było spalonych (72,7%). Kurpiowskie gminy powiatu przasnyskiego ucierpiały jeszcze bardziej: gmina Baranowo została zniszczona w 77,1%, a gmina Jednorożec uległa całkowitej katastrofie: każda z 15 wsi gminy została zniszczona[2]. Do tego dochodziły problemy wynikające z charakteru Wielkiej Wojny, a więc walk w okopach i wielu strat w żołnierzach, których ciała były następnie przez długi jeszcze czas uprzątane i chowane na cmentarzach[3].

Straty w budynkach to jedno, natomiast losy mieszkańców też nie były łatwe. Jak oceniano w piśmie Komitetu Plebiscytowego powiatu ostrołęckiego z 15 grudnia 1919 r., W czasie wojny 46% gospodarstw było opuszczonych, właściciele których zostali wypędzeni do Rosji. Pozostali gospodarowali w warunkach wprost strasznych, bo po większej części budynki im zostały bądź to spalone, bądź rozebrane na budowę okopów. Nadto władze okupacyjne niemieckie wprost po barbarzyńsku przeprowadzały rekwizycję, nie bacząc na żadne przepisy i nie przytrzymując się żadnych ustalonych norm[4]. W efekcie, na dzień 1 kwietnia 1919 roku szacowano, iż na jedno gospodarstwo wypadało wówczas 0,91 koni i 1,24 bydła[5].

Wspomniano wyżej o wypędzonych do Rosji. Uchodźcy określani mianem bieżeńców masowo opuszczali od 1915 roku powiaty ostrołęcki i przasnyski. Z powiatu przasnyskiego to blisko 300 osób, choć liczba ta może być większa. Jak pisał Jan Nizielski ze Stegny: Gdy Niemcy front rosyjski odparli na wschód, kilkanaście rodzin z Jednorożca dostało się w wir frontu rosyjskiego. Pędzeni naprzód aż za granicę rosyjską[6].
("Gość Puszczański", 1920, nr 11.)
W 1919 roku rozpoczynała się na Kurpiach rekwizycja owsa i ziemniaków na potrzeby wojska. Sprawa była skomplikowana, ponieważ biedna ludność nie mogąc należycie zaopatrzyć oddziałów stacjonujących na terenie powiatu ostrołęckiego, musiała również zmagać się z rekwizycjami wojsk z innych powiatów, np. z grójeckiego[7]. Jak tłumaczono, Rekwizycja doprowadzi do tego, że na wiosnę nie będzie czem obsiać i powierzchnia uprawna nie tylko że się nie zwiększy, ale odwrotnie, zmniejszy się znacznie z braku inwentarza roboczego, obornika i na koniec z braku nasion. W takich okolicznościach Komitet Plebiscytowy zalecał natychmiastowe wstrzymanie aprowizowania wojsk na terenie Ostrołęckiego, biorąc pod uwagę także fakt, iż Kurpie jako teren graniczący z obszarami plebiscytowymi, znajdują się pod baczną uwagą Mazurów oceniających stan rolnictwa w powiecie i postępy w odbudowie[8].

Najdobitniej o swojej biedzie opowiadali sami ubodzy Kurpie, którym oprócz strat wojennych doskwierały podatki. Mieszkańcy wsi Krobia z gminy Nasiadki tłumaczyli w 1920 r.: W tym roku jest nam bardzo ciężko, jesteśmy biedni zniszczeni a tu tak duże podatki na nas nałożyli i kontygent też, że my w żaden sposób nie będziemy mogli podesłać takowego wypłacić[9]. Z kolei mieszkańcy wsi Sul w tejże gminie apelowali: (…) Oczekiwaliśmy z utęsknieniem Wolnej Polski i naszych Rządów więc niech nam się krzywda nie dzieje, my nie mamy tyle zboża ani też nie jesteśmy w stanie uiścić wszystkich podatków[10].

Po 1920 roku przystąpiono wreszcie do odbudowy Kurpiowszczyzny, odbudowy trudnej i mozolnej, ale przynoszącej, jak się wydaje, dobre efekty. Wiadomo, że w roku 1931 w porównaniu do 1921 r. przybyło w powiecie ostrołęckim prawie trzy tysiące budynków mieszkalnych (z 14054 do 17002)[11]. W „Gościu Puszczańskim” podsumowano najazd bolszewicki następująco:

Śmiertelny wróg Polski, kat i morderca bolszewicki uciekał przed naszą armją. Już nie będzie rządzić nahajka kozacka, nie będzie głodny żołdak wydzierał nam chleba i ostatnią kroplę mleka dzieciom zostawioną; nie będzie widoku dobijania rannych i pastwienia się nad naszymi żołnierzami. A na to wszystko tyle trzeba było się napatrzeć…[12]

Kurpie odetchnęli z ulgą.
__________


Przypisy:

[1] Archiwum Akt Nowych (dalej: AAN), Ministerstwo Aprowizacji, sygn. 943, Starostwo Ostrołęckie do Oddziału Aprowizacyjnego, Ostrołęka 26.X.1920.
[2] Zniszczenia wojenne w budowlach b. Królestwa Polskiego, oprac. Z. Limanowski, Warszawa 1918.
[3] M. W. Kmoch, Wielka Wojna we współczesnym krajobrazie gminy Jednorożec (pow. przasnyski), „Akademickie Zeszyty Naukowe PIAST”, 1 (2017), s. 11.
[4] AAN, Ministerstwo Aprowizacji, (Odpis) W sprawie zakazu wywozu inwentarza żywego i mięsa…, sygn.. 943.
[5] Ibidem.
[6] M. W. Kmoch, Nasi bieżeńcy, „Kurier Przasnyski”, odc. 54.
[7] AAN, Ministerstwo Aprowizacji, (Odpis) W sprawie zakazu wywozu inwentarza żywego i mięsa…, sygn.. 943.
[8] Ibidem.
[9] AAN, Ministerstwo Aprowizacji, Do Panów posłów… Mieszkańcy wsi Krobia, sygn. 943.
[10] AAN, Ministerstwo Aprowizacji, Do Panów posłów… Mieszkańcy Wsi Suli, sygn. 943.
[11] J. Gołota, Społeczeństwo powiatu ostrołęckiego i Ostrołęki w okresie międzywojennym, „Zeszyty Naukowe Ostrołęckiego Towarzystwa Naukowego”, 1996, t. 10, s. 101.
[12] „Gość Puszczański”, 1921, nr 3.


Autor: Łukasz Gut